NATALIA FABISIAK

food and wine experience designer

rozsmakuj się w podróży!

bogactwo smaków i zapachów w podróży!
nie jest ekskluzywny świat win ale doświadczenie, które możesz przeżyć!

Jeśli szukasz niecodziennego i niebanalnego rozwiązania, które umożliwi Ci kameralną i pełną prawdziwych emocji podróż
na południe Włoch z przyjaciółmi i rodziną mam dla Ciebie idealne rozwiązanie!

Ciao! Jestem natalia!

Moją misją jest przekonać Cię, że łatwo jest pić dobre wino, ale prawdziwą sztuką jest pić prawdziwe wino.

Chcę zainspirować Cię i sprawić byś odkrył coś wyjątkowego, dodać Ci odwagi podczas odkrywania nowych zapachów i smaków ale przede wszystkim pokazać Ci prawdziwe życie prawdziwych ludzi. Tak, abyś bez przeszkód mógł delektować się każdym etapem podróży i poczuł atmosferę miejsca, w którym jesteś.

Pokażę Ci autentyczną Italię poza turystycznym szlakiem, pomogę dopasować plan podróży do potrzeb finansowych i czasowych ale przede wszystkim podaruję Ci niezapomniane chwile i sprawię, że rozsmakujesz się w podróży na dobre!

Zasmakuj
podróży!

JAK MOGĘ CI POMÓC?

Gotowe plany podróży

Konsultacje indywidualne

Rezerwacja wizyt w winnicach
i agroturystykach

Fotografia 

Filmy podróżnicze

Organizacja wycieczek

Usługi pilockie 

Rezerwacja wizyt w restauracjach

Transfery

Kontakt z winnicami

VINO BUONO Wizyty w WINNICach

 

WINE TOUR

winobranie w Apulii

Obudziłam się o piątej nad ranem i uśmiechnęłam się do siebie szeroko. Słychać było dokładnie odgłosy stukających o filiżanki od kawy łyżeczek i rozmowy personelu, czekającego na tazzine o wielkości naparstka z kawą, koniecznie z pianką po środku. Wszyscy przygotowywali i zastawiali stoły, mające nam potem służyć podczas degustacji Primitivo di Manduria i innych regionalnych win, któremu towarzyszyć miały najlepsze, pachnące pomidorami ciepłymi od słońca, regionalne dania. Genialne w swojej prostocie i smaku. Wszystko to, tuż za moją głową…

Ten włoski gwar zaczął się tak wcześnie. Che meraviglia, pomyślałam! W takich momentach zawsze lepiej myśli mi się po włosku. Zebrałam myśli, błądzące przez chwilę między szczepami południowych win, które uwielbiam: primitivo di manduria o głębokim i złożonym smaku oraz zdecydowanym zapachu, negramaro o rubinowym kolorze i subtelnej woni…

Wiedziałam, że właśnie to miejsce, Salento, jest moją ostoją na Ziemi. To tutaj zostawiłam moje serce i byłam pewna, że będę pokazywać ludziom tą prawdziwość i autentyczne włoskie tradycje, warte każdej godziny spędzonej w podróży. Wiedziałam to już kilka lat temu, ale potem Rzym, Sycylia… tyle było do odkrycia!

A ja wciąż, wytrwale, wracałam tutaj. Chociaż tym razem miałam odkryć zupełnie nowy dla mnie świat. Szukałam w końcu inspiracji i ciekawych miejsc, które mogłabym uwzględnić w moich podróżach. Ubrana w spraną koszulkę I LOVE ROMA, kupioną podczas mojego pierwszego pobytu we Włoszech, przypomniałam sobie, że znowu zrobiłam coś szalonego. 

Leżę jeszcze chwilę i myślę  o tym, jak piękny będzie dzisiejszy dzień i jak długo na niego czekałam.  Rozsuwam drzwiczki zielonego namiotu i widzę skąpane w słońcu rzędy winorośli uginających się pod ciężarem bordowo-fioletowych winogron.

Już dojrzałych…
Gotowych na dzisiejszy dzień.

Spałam w winnicy. Nawet ja nie mogłabym przejść obojętnie obok takiej przygody.

Winobranie rozpoczyna się i nie ważne staje się ani słońce ani fakt, że nikogo oprócz właścicieli winnicy, tam nie znam. Pomyślałam: jakie to szczęście, że jednak tutaj przyjechałam.

W promieniu trzydziestu kilometrów nie było nawet jednego wolnego pokoju, wszyscy moi znajomi, wiecznie w pośpiechu, nie mogli pomóc mi i podwieźć choć kawałek, autobusem nie było jak dojechać a ja… doleciałam specjalnie z Rzymu, che sarà sarà.

Byłam w stanie dojechać tam nawet autostopem, jak kiedyś, byle tylko być na tym winobraniu.

Rozśpiewani i zadowoleni z tego pracowitego poranka ludzie uśmiechali się od ucha do ucha.

Co widzisz, kiedy myślisz winobranie? Ja mam na myśli zabawę, doświadczenie bycia razem, włoskie la dolce vita, śpiew, jedzenie i ludzi, na których twarzach widać było emocje i wdzięczność, że mogą być w tak pięknym miejscu, że mogą być świadkami odrodzenia tego antycznego doświadczenia. To nie była praca, ale dzień, w którym odzyskujesz czas.

Południowowłoska serdeczność i radość z życia, emocje, które towarzyszyły podczas zbiorów, historie opowiadane przez gospodynie i świadomość, że uczestniczysz w czymś bardzo wyjątkowym.. to wszystko miało swoją kulminację podczas obiadu.

Najprawdziwsza, rozpływająca sie w ustach lasagne, genialny w swojej prostocie makaron z grilowanym bakłażanem, pomidorkami, cukinią i płatkami parmiggiano, lokalne wędliny, mozzarella, stracciatella, burratina i do tego te pulpeciki w zwyczajnym sosie pomidorowym zrobione przez nonnę Marię. Prawdziwy majstersztyk. I wino… rosato, rosso, bianco, frizzante, frizzantino… Lało się strumieniami.

Było gorąco ale piniowy las doskonale spełnił swoją rolę. Cienia starczyło dla wszystkich. Zacytowali nawet fragment Szymborskiej Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Szum i gwar rozmów, doskonałe towarzystwo, włoskie jedzenie, południe Włoch i widok jak z bajki… ten sam, który zobaczyłam rano.

Winnica… Nietrudno było marzyć. To właśnie podczas tego obiadu postanowiłam, że za rok pokażę ludziom ten wyjątkowy dzień, że będzie tu ze mną grupa osób, które tak jak ja kochają autentyczne emocje, Włochy, wino i tak po prostu… rozsmakują się w podróży.

To co, widzimy się?
Czekam! 
I czeka też winnica skąpana w południowym słońcu.

NEWSLETTER

Zapisz się i bądź na bieżąco 
z nowościami!